Cóż, jestem praktykującym stoikiem XXI wieku.” Trochę się spóźnia na imprezę

Cóż, jestem praktykującym stoikiem XXI wieku.” Trochę się spóźnia na imprezę

Redaktor gazety do końca pozostał anonimowy. Ale Phillips, którego babcia była członkiem policji szpitalnej, uważa, że ​​jego badania doprowadziły go do właściwego nazwiska: pacjenta o imieniu Joseph Goree, który zmarł w szpitalu w grudniu 1896 roku.

Inni myśleli, że Peter Bryce, superintendent szpitala, był redaktorem (szpital, obecnie należący do uniwersytetu, został przemianowany na jego cześć). W numerze opublikowanym 30 marca 1873 r. gazeta zwróciła się do jednego z zwolenników tej teorii: „Wyraźnie uważa, że ​​przewody Meteora są obsługiwane przez kogoś, kto nie jest szalony. W tym nie znajdujemy żadnej winy”, czytamy. „To nasze własne przekonanie. Ale niestety nie możemy przekonać nadinspektora, żeby to zobaczył.

Paul Gilmartin potrafi rozpoznać swoich słuchaczy na długo, zanim się mu przedstawią. Wyglądają, jakby chciały płakać, a ich pierwsze słowa są zwykle czymś w rodzaju "Chcę tylko powiedzieć …" Gilmartin natychmiast ich przytula, a rozmowa, która następuje, jest daleka od tego, co zwykle prowadziłoby dwie osoby, które właśnie się spotkały.

51-letni Gilmartin jest twórcą i gospodarzem Happy Hour dla chorób psychicznych, cotygodniowej dwugodzinnej wędrówki do najciemniejszych i najradośniejszych zakątków ludzkiej kondycji. Nagrywa podcast w swoim rodzinnym Los Angeles, a program opiera się na wywiadach z celebrytami, artystami, terapeutami i słuchaczami podcastów; anonimowe ankiety; oraz narracja Gilmartina o jego własnych zmaganiach z depresją, uzależnieniem i przezwyciężaniem nadużyć seksualnych. Trzydzieści pięć tysięcy osób pobiera podcast każdego tygodnia, a niektóre odcinki — na przykład wywiady, które przeprowadził z Markiem Maronem, Marią Bamford i Adamem Carollą — zostały pobrane ponad 80 000 razy. Witryna Happy Hour na choroby psychiczne jest domem dla aktywnych forum słuchaczy, a 200. odcinek serialu został wyemitowany 21 listopada.

To było tak, jakby pękła tama. Zanim opublikowałem odcinek, wszystko było jasne i zerwałem kontakt z mamą."

Podcast służy jako miejsce wspólnoty i afirmacji dla tych, którzy zmagają się z chorobami psychicznymi, w tym dla Gilmartina, który od 1999 roku leczy się na depresję kliniczną i dzięki rozmowie z gośćmi i słuchaczom zyskał jasność we własnych problemach. To właśnie podczas wywiadu z komikiem Danielle Koenig podczas odcinka 16 podcastu Gilmartin zdał sobie sprawę na antenie, że był molestowany przez sąsiada jako młody chłopiec, a rewelacja, że ​​przeżył kazirodztwo, zaczęła powoli gotować się podczas rozmowy z radiem. osobowość Phil Hendrie w odcinku 59.

"Porównaliśmy notatki i mieliśmy tę samą przerażającą mamę, która nie miała granic," Gilmartin powiedział w wywiadzie Skype z Dubuque Food and Wine Festival w Iowa na początku listopada, gdzie był gospodarzem imprezy i służył jako wielki marszałek festiwalowej parady z konia i powozu.

Jak na ironię, Gilmartin był trzeźwy od 2003 roku, ale wcześniej cały czas czytał o winie i trzymał butelki w szafce z kontrolowaną temperaturą. „Co wieczór piłem wino” – powiedział. „Nie sądziłem, że jestem alkoholikiem. Po prostu myślałem, że mam klasę.

Chociaż jego kariera przesunęła się prawie całkowicie w kierunku świata zdrowia psychicznego, Gilmartin pozostaje dobrze znany ze swoich sukcesów w świecie komedii i rozrywki. Zaczął występować w stand-upie w 1987 roku, w latach 1995-2011 prowadził TBS’ Dinner and a Movie, a także gościł na festiwalach komediowych w Montrealu i Aspen. Nadal można znaleźć jego występy na YouTube i The Adam Carolla Show jako udającego kongresmana Richarda Martina, republikanina z Ohio, który wierzy, że ekstremizm religijny może być "zmiażdżony z Bożą pomocą." Levity i humor również sprawiają, że podcast nie jest przytłaczająco ciężki, a słuchacze mogą spodziewać się od czasu do czasu żartu o kutasie, pomiędzy opowieściami o napadach objadania się, handlu narkotykami i mechanizmach radzenia sobie.

Paul Gilmartin, gospodarz Happy Hour The Mental-Illness (Paul Armstrong)

"[Dr. Zucker] zaczął wyciągać ze mnie różne rzeczy i przeprowadzać mnie przez to, i to było tak, jakby pękła tama," powiedział Gilmartin. "Zanim opublikowałem odcinek, wszystko było jasne i zerwałem kontakt z mamą." Podczas odcinka 58 (nagranego po wywiadzie z Hendrie, ale wyemitowanego wcześniej), Gilmartin po raz pierwszy skonfrontował się z prawdą o swoim związku z matką: był ofiarą kazirodztwa. Rozmawiał z dr Jessicą Zucker, psychologiem klinicznym specjalizującą się w zdrowiu kobiet, i mniej więcej w połowie ich rozmowy podeszła matka Gilmartina, która miała zwyczaj łapania go za tyłek, dopóki nie osiągnął wieku dwudziestu kilku lat.

Gilmartinowi chodzi o to, by wkroczyć w świat i dlatego tak wielu ludzi słucha jego podcastów, bierze udział w jego ankietach, wylewa do niego swoje serca w e-mailach i podchodzi do niego, aby podziękować, z oczami pełnymi mgły. Wszystkie zaburzenia psychiczne są omawiane i leczone z empatią w Happy Hour dla chorób psychicznych, ponieważ Gilmartin uważa, że ​​im więcej ludzi może mówić o swoich problemach, tym mniej inni będą przez nich zranieni. I być może ludzie są naprawdę ciekawi wewnętrznego funkcjonowania chorego umysłu – wywiad Gilmartina z dr Davidem Hirohamą, doradcą, który pracował z gwałcicielami i osobami molestującymi dzieci w Coalinga State Hospital w Kalifornii, był trzecim najczęściej słuchanym odcinkiem 2013 roku.

"Wszyscy jesteśmy tak spokrewnieni na tak wiele sposobów," powiedział Gilmartin. "Każdy ma ciemną i jasną stronę. I chciałbym myśleć, że podcast jest naprawdę bezpiecznym miejscem do rozmowy o ich ciemnej stronie, ponieważ nie ma wielu miejsc, w których możemy to zrobić."

Gilmartin wystawił czułki na wywiady z seryjnymi mordercami, pedofilami i gwałcicielami, starając się przesunąć granice naszego wzajemnego zrozumienia, bez względu na nasze myśli i czyny. Mówi jednak, że nie przeprowadzi wywiadu z kimś, kto planuje kogoś skrzywdzić, ani nie przeprowadzi wywiadu z kimś, kto uważa, że ​​to zły moment – ​​na przykład, jeśli jest w trakcie załamania lub nawrotu. To, jak mówi Gilmartin, byłoby wyzyskujące.

Pośród setek przeprowadzonych wywiadów, tysięcy przeczytanych ankiet wśród słuchaczy i obszernej korespondencji e-mailowej ze swoimi słuchaczami, Gilmartin stwierdza, że ​​depresja i lęki są najczęstszymi dolegliwościami, na jakie cierpi. W rzeczywistości to depresja Gilmartina – a raczej jego wyjście z niej – zainspirowała go do stworzenia podcastu The Mental-Illness Happy Hour. Był sezon świąteczny 2010 roku, pięć miesięcy po tym, jak przestał brać Wellbutrin, Celexa i BuSpar na depresję i lęki, a ciemność ogarnęła jego życie w pozornie trwały sposób.

"Kiedy zdałem sobie sprawę, „O mój Boże, to jest depresja!” Wróciłem na leki i w ciągu trzech, czterech dni czułem się dobrze," powiedział. "Pomyślałem: „Muszę o tym porozmawiać. Muszę rozesłać wiadomość. Ponieważ od lat jestem na terapii; Od lat [chodzę] do grup wsparcia; Od lat chodzę do psychiatry i [wciąż] mnie to oszukiwało. Pomyślałem o wszystkich ludziach, którzy nigdy nie mieli żadnej z tych rzeczy, io tym, z czym mają do czynienia – myśląc, że [depresja] jest rzeczywistością."

Pierwszy odcinek Happy Hour dla choroby psychicznej został wyemitowany w marcu produktopinie.top 2011 roku i zawierał wywiad z Janet Varney, byłą współprowadzącą Gilmartina w programie Dinner and a Movie. Ona również cierpiała na depresję i lęki, a także napady paniki i nawyk uspokajania się cukrem.

Czasami najlepsze, co mogę zrobić, to powiedzieć: „Tak mi przykro, że tak się czujesz, tak mi przykro, że ci się to przydarzyło”."

Happy Hour dla chorób psychicznych służy teraz Gilmartinowi jako pełnoetatowa praca, choć niezbyt dobrze płatna. Pomiędzy darowiznami słuchaczy, reklamodawcami podcastów i występami z przemówieniami, tworzy ekwiwalent pracy za minimalną pensję – ale według Gilmartina jest to najlepsza praca za minimalną pensję, jaką można sobie wyobrazić. Jego żona pracuje jako scenarzystka sitcomów i zajmuje się większością rachunków, dzięki czemu podcast jest bezpłatny dla każdego, kto tego potrzebuje. Gilmartin mówi, że czerpie więcej satysfakcji z produkcji serialu niż kiedykolwiek, robiąc dla siebie nazwisko i pieniądze w świecie rozrywki.

"Nie dochodzę do tego z poczucia altruizmu," powiedział. "Może zacząłem, bo myślałem, że będę w tym dobry i to pomoże ludziom. Ale nie robiłbym tego trzy lata później, gdyby mnie to nie pocieszyło. I uwielbiam to, że ludzie mówią, że im to pomaga. Kocham to, kocham to, kocham to."

Happy Hour dla chorób psychicznych to nie tylko uzdrawiające łzy i przełomy w zdrowieniu. Gilmartin dzień w dzień przedziera się przez najokrutniejsze myśli, kompulsje i wyznania ludzi, a czasami zostaje pobudzony i przytłoczony objętością i intensywnością tego wszystkiego. Może uzyskać tylko od 10 do 20 odpowiedzi na swoje skoncentrowane na nadużyciach "Wstyd i tajemnice" ankietę na posiedzeniu ze względu na ich ciężkość, a obecnie ma zaległości około 100 odpowiedzi, które musi przejrzeć, zanim przeczyta je na antenie.

"Czasami najlepsze, co mogę zrobić, to powiedzieć: „Przykro mi, że tak się czujesz, tak mi przykro, że ci się to przydarzyło," Gilmartin powiedział, opisując, jak radzi sobie z najcięższymi e-mailami. "– To musi być naprawdę trudne. Chcę cię zachęcić do rozmowy z kimś, kto ma kwalifikacje, ponieważ to za dużo. To jest ponad moją głową."

Gdy Gilmartin zbliża się do czwartego roku produkcji Happy Hour dla chorób psychicznych, szuka innego pomysłu, który mógłby zapewnić natychmiastowe ukojenie potrzebującym: aplikację podobną do Twittera lub Tindera, która pozwoliłaby ludziom, którzy doświadczasz intensywnych emocji, aby połączyć się z innymi ludźmi i uzyskać wsparcie.

Gilmartin uważa, że ​​taka aplikacja może odegrać niewielką rolę w zapobieganiu wykorzystywaniu dzieci, załamaniu finansowemu, a nawet wojnie. Kiedy sprowadzisz uzależnienie, morderstwo i chciwość do podstaw, mówi, znajdziesz zranioną osobę na dnie garnka, osobę wyrażającą się w jedyny możliwy sposób. Uważa, że ​​odstygmatyzujemy stan tej osoby, zapewniamy niedrogą opiekę zdrowotną i bezpieczne miejsce do leczenia, a jesteśmy na dobrej drodze, by zdusić 90 procent problemów społecznych w zarodku.

"Naszym jedynym problemem byłaby pogoda," powiedział.

W sercu każdego rodzica żyje ciasno zwinięty koszmar, że jego dziecko umrze. Może wyskakiwać w logicznych momentach — gdy maluch wybiega na ulicę — lub może zakraść się w spokojniejszych momentach. Strach jest pomocną motywacją ewolucyjną dla rodziców, aby chronić swoje dzieci, ale mimo to prześladuje.

Starożytny stoicki filozof Epiktet radził rodzicom, by zaspokoili ten strach. „Co to za szkoda, gdy całujesz swoje małe dziecko, aby powiedzieć: jutro umrzesz?” pisał w swoich dyskursach.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że Epiktet był dupkiem. William Irvine sądzi, że coś miał.

„Stoicy wiedzieli, że perspektywa śmierci może w rzeczywistości uczynić nasze życie o wiele szczęśliwszym, niż byłoby w innym przypadku” – mówi. „Powinieneś pozwolić sobie na migoczącą myśl, że pewnego dnia umrzesz, a pewnego dnia umrą ci ludzie, których kochasz. Próbowałem tego i jest niesamowicie potężny. Cóż, jestem praktykującym stoikiem XXI wieku.”

Trochę się spóźnia na imprezę. Stoicyzm jako szkoła filozoficzna zyskał na znaczeniu w III wieku p.n.e. w Grecji, a następnie wyemigrował do Imperium Rzymskiego i kręcił się tam za panowania cesarza Marka Aureliusza, który zmarł w 180 rne „To, że stoicyzm widział lepsze czasy, jest oczywiste”, pisze Irvine, profesor filozofii na Wright State University w swojej książce A Guide to the Good Life: The Ancient Art of Stoic Joy. Natknął się na tę filozofię, badając książkę o buddyzmie zen – „Myślałem, że chcę zostać buddystą zen”, mówi, „ale stoicyzm miał po prostu znacznie bardziej racjonalne podejście”.

Chociaż słowo „stoik” we współczesnym języku kojarzy się z brakiem uczuć, w swojej książce Irvine twierdzi, że filozofia ta oferuje receptę na szczęście, częściowo poprzez myślenie o złych rzeczach, które mogą ci się przydarzyć. Największą jest oczywiście śmierć – zarówno twoja, jak i ludzi, których kochasz.

„Możemy to robić codziennie, po prostu wyobrażając sobie, jak rzeczy mogą być gorsze niż są” – mówi. „Więc, kiedy nie są tacy, czy nie jest to po prostu cudowne? Czy nie jest po prostu cudowne, że mam kolejny dzień, żeby to zrobić dobrze?

Dla Irvine’a i stoików myśli o śmierci budzą wdzięczność. Dla wielu innych myślenie o The End budzi strach lub niepokój. W rzeczywistości ta ostatnia może być naturalną kondycją człowieka.

* * *

„Różnimy się od innych zwierząt tym, że jesteśmy wyjątkowo świadomi własnej śmiertelności”, mówi Ken Vail, adiunkt psychologii na Cleveland State University. „Z pewnością inne zwierzęta zdają sobie sprawę, że mogą umrzeć — jeśli gepard goni impalę lub goni nas, zarówno my, jak i impala uciekniemy. Uznajemy to za bezpośrednie zagrożenie śmiertelnością. Ale impala nie siedzi w bezpiecznym biurze, zdając sobie sprawę z tego, że w końcu umrze. I robimy.

To cena, jaką płacimy za miłe rzeczy, które dała nam świadomość – autorefleksja, sztuka, inżynieria, długoterminowe planowanie, gotowanie naszego jedzenia i dodawanie do niego przypraw, zamiast po prostu rozdrabniać surowe mięso prosto z kości innego zwierzęcia. itd. Wszyscy umrzemy i wszyscy o tym wiemy.

Ale nie zawsze aktywnie o tym myślimy. Kiedy ludziom przypomina się o śmierci, stosują różne strategie radzenia sobie – nie wszystkie są tak dobrze dopasowane, jak stoicka wdzięczność. To, że wiele rodzajów ludzkich zachowań wynika ze strachu przed śmiercią, jest podstawą jednej z najwybitniejszych teorii współczesnej psychologii społecznej — teorii zarządzania terrorem.

To nadzieja na symboliczną nieśmiertelność uspokaja przestraszone króliki o sercach bojących się śmierci — idea, że ​​ludzie są częścią czegoś, co przetrwa dłużej niż oni.

Teoria zarządzania terrorem istnieje, ponieważ pewnego dnia, jakieś 30 lat temu, Sheldon Solomon przeglądał bibliotekę w Skidmore College, gdzie jest profesorem psychologii, i przypadkiem podniósł Narodziny i śmierć sensu Ernesta Beckera. „Nie ma z czego być dumnym, ale okładka jest biała z zielonymi plamami, a ja pomyślałem„ Och, jaki interesujący kolor ”- mówi Solomon. „Wtedy podobało mi się, że była to krótka książka z dużym drukiem. Znowu nie ma z czego być dumnym, ale prawda. I dlatego sięgnąłem po niego.”

Kiedy jednak otworzył książkę, Solomona zainteresowało główne pytanie – Dlaczego ludzie robią to, co robią? – i jak to zostało zaprezentowane, bez „nadmiernego akademickiego żargonu”, mówi. Becker odpowiedział na to pytanie: ludzie robią wiele rzeczy, które robią, aby stłumić strach przed śmiercią. Tak więc Solomon i dwaj jego koledzy ze szkoły podstawowej, Jeff Greenberg i Tom Pyszczyński, postanowili przetestować ten pomysł empirycznie.

* * *

Jedynym antidotum na śmierć jest nieśmiertelność. Tak więc teoria zarządzania terrorem utrzymuje, że w obliczu idei śmierci ludzie zwracają się ku rzeczom, które ich zdaniem zapewnią im nieśmiertelność, dosłowną lub inną. Nadzieję na prawdziwą nieśmiertelność można znaleźć w religijnych obietnicach nieba lub reinkarnacji, albo w niektórych bardziej wątpliwych obietnicach przedłużenia życia (po prostu zamroź swoje martwe ciało! Obudzą je później!).